To nie jest kolejny tekst o trudach pracy w kulturze…
Tych w ciągu kilku ostatnich lat napisano dziesiątki. By nie narażać się na zarzut gołosłowności, pozwolę przemówić tytułom niektórych z nich – znać, że coś jest na rzeczy. Postawię jednak śmiałą tezę, że wcale NIE JEST TAK ŹLE.
O zachwycie i o chaszczach
Kiedy na początku lutego wybieram się do parku, owiane złą sławą olchy właśnie kwitną. Kwitną też wierzby i leszczyny. Fiolet olchowych kwiatostanów miesza się z żółcią kwitnącej leszczyny. Kolor budzi radość, ale tak masowe kwitnienie na początku lutego wzmaga niepokój związany ze zmianami klimatu.
Po drugiej stronie tekstu
Tekst został zainspirowany postawą Czytelniczki Magdaleny Sz., której serdecznie dziękuję za wkład intelektualny i finansowy włożony w książki moje oraz koleżanek i kolegów.
Najwspanialsze, co może spotkać po śmierci
Co pewien czas dzwoniliśmy do siebie. Rozmawialiśmy głównie o literaturze, dużo było przy tym śmiechu. Paweł Huelle miał dowcip ostry jak chili, jednocześnie subtelny niczym woń dobrego koniaku. A ja nie oddzwoniłem na jego ostatni telefon.
Aż nadeszło rytualne: Are you from?
Błysk oka, słowa szybkie jak cięcie noża mogą się stać opowieścią, która siedzi w tobie uporczywie, boli, jak dziwnie długo gojąca się rana. Mam tak po pewnym spotkaniu sprzed dwóch miesięcy w japońskiej restauracji w Amsterdamie.
Koszty pisania
Jeśli chcesz pisać książki, musisz porzucić partnera lub partnerkę, dzieci, pracę na etacie, wyobrażenia o szczęściu i zwykłym domu, zdrowe nawyki żywieniowe, pory aktywności i snu, dotychczasowe życie towarzyskie.
Redaktor
Moja mama Marianna (z domu Kiszowara) w trudnych chwilach pocieszała słowami: „Jakoś to będzie”. Dla mnie były to naiwne, wiejskie mądrości, w duchu się zżymałem. No bo co to znaczy, że jakoś to będzie?
Korytarz, którego nie było
W kontekście „Zielonej granicy” warto przypomnieć, że u nas w Gdańsku, a może nawet szerzej: wręcz na Pomorzu, rozgrywał się scenariusz, który – gdyby tylko się powiódł – mógł sprawić, że do dramatycznych wydarzeń z jesieni 2021 roku, które stały się kanwą tego filmu, w ogóle nie musiało dojść.
Biegnę na Górkę!
To nie jest przyjemne: czuć krew w ustach, nawet jeśli to nie krew, lecz strach i wyczerpanie. Miałem tak czasami, ale tamtej krwi bez krwi nie zapomnę.
Mity i narracyjne możliwości: „1989”
Jednopartyjny układ, który opiera się na założeniu, że kto żyw czegoś pragnie (a bez pomocy państwa tego nie uzyska) i że każdy ma coś do ukrycia (jest więc podatny na szantaż), zostaje rozwalony za pomocą takiego oto piorunującego ładunku: idealizm, naiwność i minimalizm.
Szczęście jako moralny obowiązek
Jako że osoby nieszczęśliwe i niespełnione często nie chcą, żeby inni byli szczęśliwi i spełnieni, dążenie do szczęścia i spełnienia jest naszym moralnym obowiązkiem.
Kłopoty z marynistami
Co tu zatem opisać i jak, żeby było o wodzie, ale nie kłuło dziś w oczy; żeby litery nie skrywały się w wersach na samo słowo „marynistyczny”? Pewnie opowiedzieć o naturze jako bohaterce, której nie trzeba przekłuwać włócznią i zabijać.