Na cztery ręce: Polak z walizką

Ilustracja: Vahram Mkhitaryan

Bałtyk czy Bali? Leżak czy parawan? FlixBus czy Orient Express? Okno czy korytarz? Hotel paradajsowy czy kapsułowy? Z widokiem czy bez? Z łóżkiem king size czy pojedynczym? Włoskie kręcone w Sopocie czy gelato we Florencji? Na miejscu czy na wynos? Krupówki czy Pola Elizejskie, a raczej – ten tłum czy tamten? Wakacje do pokazania czy do zapamiętania?

 

Lipcowe słońce, uparcie tkwiące od kilku dni za chmurami, jest niczym balsam dla sfrustrowanych dusz wszystkich pracujących, remontujących i nadrabiających zaległości w letnie miesiące. Aż mnie korci, żeby zapytać:

– Va, masz pomysł, dokąd się wybierzemy na wakacje?

Chciałabym dodać ironicznie: Mielno czy Malediwy, ale w naszym wypadku pytanie powinno brzmieć raczej: Armenia czy Ziemie Odzyskane, ewentualnie Mołdawia czy Albania, bo również tam tropimy jeden z tematów, nad którymi właśnie pracujemy.

– Nie muszę się nigdzie wybierać, ponieważ, jak i pozostali mieszkańcy trójmiejskiej metropolii, cały rok spędzam w kurorcie. Razem z kilkoma milionami turystów rocznie. Dodam, że nie są to beznadziejne warunki do zabrania się do jakiejkolwiek pracy.

– Cóż, nie ma miejsc idealnych. Wprawdzie Mikołaj Doświadczyński, bohater pierwszej polskiej powieści, do takiego miejsca dotarł, a była nim utopijna wyspa Nipu, jednak po powrocie w rodzinne strony przekonał się, że przywiezionego w walizce nipuańskiego świata wartości nie da się przesadzić na europejski grunt.

– Immanuel Kant przez ponad czterdzieści lat prowadził lekcje geografii fizycznej, tzw. Weltkenntnis, podczas których opowiadał o różnych krajach i ich mieszkańcach, o faunie i florze, czasem przekraczając granice fantazji i wymyślając rzeczy niebywałe, lecz nigdy nie wybrał się dalej niż kilkadziesiąt kilometrów od rodzinnego Królewca.

– A że był hipochondrykiem, to wychodząc na spacer, prosił sługę, nawet gdy nie padało, żeby szedł za nim z parasolem. Dzięki temu podczas nagłej zmiany pogody nikt nie mógłby pomyśleć, iż tak bardzo brakuje mu zdrowego rozsądku, że przechadza się po deszczu bez parasola.

– Z walizkami jak z parasolem – trzeba uważać. Na przykład na Starym Mieście w Dubrowniku czy w Dzielnicy Gotyckiej w Barcelonie proszą, żeby je nosić, bo ciągnięte hałasują pod oknami mieszkańców bardziej niż grupa turystów, zwłaszcza o wczesnej lub późnej porze, gdy ludzie śpią.

– W starzejącym się Sopocie ciemne poza sezonem okna apartamentów zapalają się latem na dźwięk walizkowych kółek napływający od strony dworca… – Wraz z wieczornym wiatrem od morza nachodzą mnie sentymentalne refleksje. – I co też ludzie ciągną w tych walizkach? Siedem koszulek na pięć dni, ciepłą kurtkę, bo przecież pogoda może się zmienić, trzy ładowarki, leki na zapalenie uszu, bo tak mówili w telewizji, reklamówkę na wszelki wypadek. Wszystko upchane tak, żeby starczyło jeszcze miejsca na magnesy.

– Mówisz chyba o męskim bagażu, przecież kobiety zabierają ze sobą znacznie więcej rzeczy, tylko kosmetyczka zajmuje pół walizki. Jak kobieta w pociągu poprosi, by pomóc jej włożyć walizkę na górną półkę, to trzeba uważać, nie każdy chłop da sobie z tym radę. À propos: „Kobieta jest jak piękna walizka bez rączki, ciężko ją nieść, ale szkoda wyrzucić” – dodaje ironicznie. – Ten często przywoływany aforyzm przypisuje się zazwyczaj Siergiejowi Dowłatowowi, chociaż to wcale nie jego słowa. Być może nieporozumienie wzięło się z tego, że Dowłatow jest autorem zbioru opowiadań pod tytułem Walizka.

– A kto naprawdę to powiedział?

– Ponoć Siergiej Michałkow, autor słów hymnu ZSRR (i hymnu obecnej Rosji), ojciec znanego reżysera Nikity Michałkowa, teraz propagandysty i narodowego egzorcysty Rosji, prowadzącego kanał, nomen omen, Besogon TV. Swoją drogą, stare walizki emanują szczególnym urokiem – oblepione pożółkłymi wycinkami z zachodnich gazet, niekiedy z fotografiami pięknych kobiet, czasem w erotycznych pozach. Ale mają też swą ciemną stronę. Przechowują rodzinne tajemnice i sekrety, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego, są niemymi świadkami kurortowych romansów, wakacyjnych zdrad, rozstań i powrotów.

– W takim zestawieniu nasza walizka wydaje się banalna. Zawsze wygląda tak samo: sprzęt, sprzęt, sprzęt, a jeśli jakimś cudem się zmieści, to para skarpetek na zmianę.

– No tak, raczej nie może się równać z walizkami bohaterkami, w których przemycano bibułę i nielegalne książki albo informacje o tym, co działo się za żelazną kurtyną. Właśnie taka stara walizka, jedyna, z którą pozwolono Dowłatowowi w 1978 roku wyjechać z ZSRR, stała się kanwą zbioru jego opowiadań – przedmioty znajdujące się w tytułowej walizce: oficerski pasek, fińskie skarpety, zimowa czapka, opisywały Związek Radziecki. Nie było w niej rękopisów Dowłatowa, bo te pisarz wywoził częściami, przez swoich przyjaciół, sam nie mógł ryzykować. Z kolei Siergiej Michałkow znany był z masywnej skórzanej aktówki, z którą chodził po urzędach partyjnych i załatwiał skutecznie wiele spraw. Niektórzy podejrzewali, że ma drugie dno… Apteczka! – przypomina nagle Va. – Zapomniałaś o apteczce, którą zawsze ze sobą wozimy, ale jeszcze nigdy się nam nie przydała.

– Wolę ją wozić na wszelki wypadek, niż potem męczyć się myślą, dlaczego jej nie zabrałam.

– Prawie jak Immanuel Kant – śmieje się Va i powracamy do naszego pierwszego pytania: – No to gdzie pojedziemy na nasze pracowakacje, na których nie będziemy ani odpoczywać (bo będziemy pracować), ani pracować (bo nie będziemy zarabiać, niestety)? Może to i osobliwe, ale przecież ludzie podróżują w różnych celach. Niektórzy jadą po ajurwedę do Indii czy garnitur zębów do Turcji, dla innych najważniejsze są piękne zdjęcia na insta. W parze z instaturystyką chadza dark tourism, który prowadzi influenserów i blogerów do dzielnic biedy, miejsc dotkniętych katastrofami czy do stref wojennych albo na podwodne safari z kuszą. Patoturystyka po lajki.

– Kiedyś miałeś jechać do Karabachu na zdjęcia do filmu Vity Drygas o turystyce w miejscach ogarniętych wojną – chcąc go przypomnieć, otwieram zwiastun na ekranie.

– Pamiętam wykładowczynię ze studiów, a były to czasy daleko przedinstagramowe, która chwaliła się, że pojechała ze swoją mamą zobaczyć wojnę na Bałkanach. „Jedni jadą zobaczyć Koloseum, a myśmy pojechały zobaczyć wojnę”, mówiła z dumą i nawet kilkanaście par oczu patrzących na nią jak na człowieka niespełna rozumu nie wywołało w niej cienia refleksji.

– Brytyjski socjolog John Urr, badający turystykę jako zjawisko społeczne i kulturowe, pisał, że w podróży szukamy nie tylko miejsc, lecz także obrazów, które od dawna nosimy w głowie. Jedziemy zobaczyć wieżę Eiffla, zachód słońca nad Santorini czy plażę w Sopocie, żeby sprawdzić, czy rzeczywistość dorównuje temu, co obiecały nam filmy, media społecznościowe i cudze opowieści.

– Kiedy pierwszy raz byłem w Wenecji czy po raz pierwszy przyjechałem do Paryża, zderzyłem się z rzeczywistością obalającą mity, których – chcąc nie chcąc – wszyscy jesteśmy odbiorcami. Paryż był dla mnie doświadczeniem szczególnym. Za granicę wyjechałem dopiero w wieku dwudziestu sześciu lat, bo wcześniej nie mogłem opuścić kraju z powodu przedłużającej się obowiązkowej służby wojskowej. Do Francji poleciałem z ormiańską delegacją rządową. Po oficjalnych spotkaniach i meczu piłki nożnej na Stade de France zgubiłem się w Paryżu i przez całą noc błąkałem po mieście. Do hotelu wróciłem dopiero nad ranem taksówką. Z Wenecją było inaczej. Pojechałem tam przede wszystkim do klasztoru ojców mechitarystów na wyspie San Lazzaro degli Armeni. To właśnie to miejsce – ze swoim niezwykłym księgozbiorem i wielowiekową tradycją – zrobiło na mnie największe wrażenie. Sama Wenecja wydała mi się miastem celebrującym bogactwo i architekturę. Bardziej niż pałace czy kanały zaskoczył mnie jednak nieustanny przepływ turystów. Ten tłum był dla mnie szokiem.

– Dzięki Bogu, jest też turystyka literacka: Werona śladami Romea i Julii, Odessa śladami Babla, Baker Street w Londynie z najsłynniejszym adresem Sherlocka Holmesa…

– Może to z powodu tłumów turystyka zmienia dziś orientację z horyzontalnej na wertykalną i proponuje wycieczki prywatną rakietą na orbitę.

– Armenia śladami Hranta Matewosjana… – rozmarzam się.

– Polscy podróżnicy w Armenii to osobny temat. Są wyjątkowo uparci w chodzeniu do miejsc, które nie do końca są bezpieczne. Kiedy 1 marca 2008 roku w Erywaniu doszło do brutalnej pacyfikacji powyborczych demonstracji opozycji, polscy turyści przynieśli do hotelu trofeum – okrwawioną policyjną tarczę.

– Gdy pod koniec lutego 2026 roku wojna USA i Izraela z Iranem zamknęła niebo nad częścią Bliskiego Wschodu, turyści utknęli w Dubaju czy Omanie. Jedni gorączkowo szukali drogi powrotnej do domu, a inni właśnie pakowali walizki na wyjazd w tamte strony. Wojna nie była dla nich wystarczającym argumentem, by zrezygnować z turystycznych planów. Polski minister spraw zagranicznych zamieścił wtedy na FB komunikat, że od 1 marca, czyli po rozpoczęciu wojny na Bliskim Wschodzie, do Kataru udało się 97 osób, do Omanu 271, do Zjednoczonych Emiratów Arabskich 368, w tym 37 dzieci poniżej piętnastu lat; i miał nadzieję, że nie będą się domagać ewakuacji na koszt podatników. Przy takim dictum pozostaje urlop w Polce, z paragonami grozy albo kilometrową kolejką po kebab na Monciaku czy Kropówkach.

– Zapomniałaś o pogodzie.

– Na szczęście Święty Mikołaj przyniósł nam w prezencie grę planszową „Wsiąść do pociągu: Europa”. To mogłaby być idealna alternatywa na deszczowe lato. Tylko, nie uwierzysz, w tej grze na mapie Europy nie ma Polski. I jak tu nie narzekać.

– Tak, ale gra przedstawia mapę Europy z 1900 roku, więc faktycznie na politycznej mapie Europy Polski wtedy nie było. Za to na fizycznej była i Wisła, i Bałtyk, i Tatry, i Bieszczady, i Mazury, i moje ulubione Góry Stołowe.

– To może wybierzemy się w polskie góry?

Aleksandra Majdzińska i Vahram Mkhitaryan

Aleksandra Majdzińska i Vahram Mkhitaryan

Aleksandra Majdzińska – pisarka, scenarzystka, tłumaczka, wieloletnia nauczycielka polonijna na Wschodzie. Za scenariusz do filmu Mleczny brat w reżyserii Vahrama Mkhitaryana zdobyła nagrodę na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym Złota Morela w Erywaniu i została nominowana do Nagrody Polskiego Kina Niezależnego im. Jana Machulskiego. Debiutowała w 2019 roku zbiorem Morkut i inne opowiadania (Marpress), nominowanym do Nagrody Literackiej im. Marka Nowakowskiego. W 2023 roku za książkę Szalom bonjour Odessa (Marpress, Gdańsk 2022) otrzymała Nagrodę Literacką im. Marka Nowakowskiego oraz Bydgoską Literacką Nagrodę Roku „Strzała Łuczniczki”.

Vahram Mkhitaryan – urodzony w 1977 roku w Erewaniu. Reżyser, scenarzysta, fotograf i tłumacz. Od 2012 roku związany z ASP w Gdańsku, później także z Przestrzenią Sztuki WL4 – Mleczny Piotr. Wielokrotny stypendysta, laureat wielu nagród i wyróżnień. Członek Stowarzyszenia Filmowców Polskich, współzałożyciel Trójmiejskiego Koła SFP.Współzałożyciel Związku Ormiańskiego w Gdańsku, a także (wraz z Aleksandrą Majdzińską w 2014 roku) Fundacji Mlecznego Brata, w ramach której wydają serię „Od słowa do obrazu” (tłumaczenia współczesnych opowiadań ormiańskich).

Vahram Mkhitaryan

Vahram Mkhitaryan

Urodzony w 1977 roku w Erewaniu. Reżyser, scenarzysta, fotograf i tłumacz. Od 2012 roku związany z ASP w Gdańsku, później także z Przestrzenią Sztuki WL4 – Mleczny Piotr. Wielokrotny stypendysta, laureat wielu nagród i wyróżnień. Członek Stowarzyszenia Filmowców Polskich, współzałożyciel Trójmiejskiego Koła SFP.Współzałożyciel Związku Ormiańskiego w Gdańsku, a także (wraz z Aleksandrą Majdzińską w 2014 roku) Fundacji Mlecznego Brata, w ramach której wydają serię „Od słowa do obrazu” (tłumaczenia współczesnych opowiadań ormiańskich).

udostępnij:

Przeczytaj także:

Sex on the beach Sex on the beach Sex on the beach
Tymoteusz Skiba

Sex on the beach

Na cztery ręce: ARA Na cztery ręce: ARA Na cztery ręce: ARA
Aleksandra Majdzińska i Vahram Mkhitaryan

Na cztery ręce: ARA

Na cztery ręce: Plecak ewakuacyjny Na cztery ręce: Plecak ewakuacyjny Na cztery ręce: Plecak ewakuacyjny
Aleksandra Majdzińska i Vahram Mkhitaryan

Na cztery ręce: Plecak ewakuacyjny

Na cztery ręce: Realpolitik Na cztery ręce: Realpolitik Na cztery ręce: Realpolitik
Aleksandra Majdzińska i Vahram Mkhitaryan

Na cztery ręce: Realpolitik

Na cztery ręce: NFZ, czyli <i>Boska komedia</i> w kolejce Na cztery ręce: NFZ, czyli <i>Boska komedia</i> w kolejce Na cztery ręce: NFZ, czyli <i>Boska komedia</i> w kolejce
Aleksandra Majdzińska i Vahram Mkhitaryan

Na cztery ręce: NFZ, czyli Boska komedia w kolejce

Na cztery ręce: Typy stereo Na cztery ręce: Typy stereo Na cztery ręce: Typy stereo
Aleksandra Majdzińska i Vahram Mkhitaryan

Na cztery ręce: Typy stereo