Na cztery ręce: Typy stereo

Ilustracja: Vahram Mkhitaryan

Nie odkryję Ameryki, gdy powiem, że wraz ze zmianą szerokości geograficznej zmieniają się nie tylko krajobrazy, klimat czy kuchnia, lecz także to, jak język, odbijający niczym w lustrze nasze przyzwyczajenia, uprzedzenia i stereotypy, oddaje rzeczywistość. Popularne powiedzenia, porównania i anegdoty mówią więcej o tych, którzy je wypowiadają, niż o tych, których dotyczą.

– Mojego studenta z Ałma Aty – przypominam sobie rozmowę sprzed kilku dni – który uczy się polskiego, bardzo rozbawiło określenie „chińszczyzna” odnoszące się do czegoś niezrozumiałego. „Chyba polszczyzna”, skomentował ze śmiechem, bo dla niego, pracującego na co dzień z Chińczykami, skala trudności rozkładała się nieco inaczej. Zresztą to, co dla Polaka jest „chińszczyzną”, dla Anglika okazuje się „greką”.

– Skala trudności? – dziwi się Va. – Przecież Kazachowie alfabet mają łaciński. Chociaż w czasach Związku Radzieckiego posługiwali się cyrylicą, przed rokiem 1940 alfabetem zwanym janalif, a jeszcze wcześniej, do początku XX wieku, stosowali alfabet arabski – dotyczyło to całej Azji Środkowej, dziś mówimy: krajów Azji Centralnej, i sięgało aż na drugi brzeg Morza Kaspijskiego, do Azerbejdżanu.

– Czy to znaczy, że w ciągu wieku Kazachowie zmienili alfabet cztery razy? Niesamowite!

– Ciekawe, jak sprawa wygląda u Chińczyków? Co może być dla nich jeszcze bardziej skomplikowane niż ich własna chińszczyzna? – pyta Va.

– Język kosmitów. Ponoć mówią „niebiańska księga” na coś, co trudno zrozumieć. A pamiętasz kawały, które zaczynały się od wyliczanki: „Był Polak, Rusek i Niemiec”…

– „Był Ormianin, Rusek i Gruzin”… Rosjanin zawsze wypadał najgorzej – śmieje się Va.

– Językowy obraz świata potrafi być zaskakujący. Na przykład więzień w zależności od szerokości geograficznej raz siedzi, raz stoi (u Bułgarów), a czasem po prostu jest w więzieniu.

– Z Bułgarami faktycznie bywa dziwnie, wydaje się, że wszystko mają na odwrót. Kiedy pierwszy raz znaleźliśmy się w Bułgarii, znajomy dziennikarz uprzedził, że skinienie głową na „tak” dla Bułgarów oznacza „nie” i odwrotnie, kiedy przecząco kręcisz głową, to wtedy sygnalizujesz „tak”. Genezę tego „odwróconego gestu potakującego” wyjaśnił, odwołując się do historii. Podobno Bułgarzy umówili się, że na pytanie Turków o zmianę religii będą odpowiadać „tak”, ale w istocie będzie to oznaczało „nie”.

– Czeski film, tureckie kazanie, angielska flegma, francuski piesek, strajk włoski, szwedzki stół, niemiecki porządek, amerykański sen, ruski rok, arabska awantura, cygańskie życie, egipskie ciemności, włoski temperament, pruski dryl, polskie bagienko. Jednym słowem – Meksyk.

– Babskie gadanie – przypomina sobie Va.

– Chłopski rozum – nie pozostaję dłużna.

– Co może być przyjemniejszego od ponarzekania sobie spokojnie we własnym kraju?

– Można sobie też pokrytykować i poogólniać: Poznaniacy są oszczędni, Kaszubi uparci, Ślązacy pracowici, góral jest skąpy, nad Warszawiaka nie masz cwaniaka, a bieda jest galicyjska. Wyobraź sobie, że na podstawie tekstów literackich, analizując między innymi tematykę, opinie narratora, frazy wypowiadane przez bohaterów, emocje, które im towarzyszą, obrazy świata przedstawionego, bada się ryzyka potencjalnych konfliktów. A przy okazji profesor Monika Wolting, badaczka z Uniwersytetu Wrocławskiego, która się tym zajmuje, tworzy literacką mapę postrzegania różnych narodowości. Okazuje się, że literaturze najbardziej nie lubimy Niemców, Rosjanie to dla nas dzikie hordy, ambiwalentni jesteśmy wobec Ukraińców, lubimy Czechów, ale najbliżsi są nam Portugalczycy. O Ormianach cisza.

– To chyba nie jest tak złe – śmieje się Va.

– Jednak istnieje jakiś obraz Ormianina w polskiej kulturze. Przez wieki Ormianie słynęli z niesamowitej smykałki do interesów. Mówiło się, że ormiański kupiec potrafi wynegocjować wszystko. Sprowadzali do Europy luksusowe towary: dywany, jedwabie, przyprawy i broń. W dawnej Polsce często nazywano ich Żydami Orientu lub Żydami Wschodu. Istnieje stereotyp, że Ormianin poradzi sobie w każdych warunkach. Nawet rzucony w zupełnie obce środowisko, szybko założy dochodowy biznes i ściągnie do siebie rodzinę, bo rodzina dla Ormianina to świętość. Szacunek dla starszych (zwłaszcza ojca i matki) jest bezdyskusyjny.

– Same plusy. Ale gdy czytam Zapisy sądu duchownego Ormian miasta Lwowa za lata 1564–1608 w języku ormiańsko-kipczackim w opracowaniu Edwarda Tryjarskiego, nie mam wrażenia, że polskim Ormianom obce były awantury o podział majątku w rodzinnie. Słyszałem też przysłowie, że w interesach Greka przechytrzy jedynie Żyd, a Żyda – tylko Ormianin. Nie do końca to do mnie przemawia. Ale kiedy zapytać Ormianina, kto wymyślał w czasach ZSRR polityczne dowcipy Radia Erewań, odpowie, że Żydzi, pakując w ten sposób Ormian w kłopoty.

– A Polish jokes?! Istnieją takie pojęcia jak „heterostereotyp”, czyli to, co myślimy o innych, i „autostereotyp”, czyli to, co myślimy o naszej grupie.

– „Tępy Polak” z Polish joke i problemy wynikające z ormiańskich ról społecznych to typowy negatywny stereotyp. Pytanie tylko: dla kogo auto, a dla kogo hetero?

– Polski hydraulik?! Pamiętasz, jak mój tato przyszedł naprawiać nam grzejnik? Asystowałeś mu, a on co chwilę rzucał hasłami, których nie rozumiałeś: podaj szweda, poszukaj francuza, potrzebny mi holender.

– Ogłupiałem kompletnie. Nie wiem, czy Szwedzi i Francuzi wiedzą o tym, że służą w Polsce jako narzędzia hydrauliczne. Ale poczucia humoru nie można temu odmówić, zresztą każdy zawód ma swoją specyfikę, swój żargon i pewien rodzaj cynizmu zawodowego, więc może i stereotypy. W każdym razie – Polak potrafi!

– W kontekście kreatywności stereotypy, jak mi się wydaje, bardziej przeszkadzają, niż pomagają. Odkrywając nowe terytoria, wolę nie wiedzieć, niż szukać potwierdzeń lub zaprzeczeń. Ale psycholodzy mówią, że stereotypy są niezbędne, wręcz nie da się bez nich żyć.

– Chcesz powiedzieć, że wyginęlibyśmy bez uprzedzeń i dyskryminacji, których są źródłem?

– Z punktu widzenia ewolucji stereotyp jest przede wszystkim narzędziem porządkowania rzeczywistości. Każdego dnia spotykamy setki ludzi i przetwarzamy tysiące informacji. Gdybyśmy każdą osobę, sytuację czy przedmiot analizowali od zera, nasz mózg szybko odmówiłby współpracy.

– Zatem stereotypy działają trochę jak skróty myślowe?

– Dzięki nim nie zastanawiasz się za każdym razem, kim jest kierowca autobusu, lekarz czy nauczyciel. Twój umysł tworzy roboczą hipotezę i dopiero później ją weryfikuje. Co więcej, przez tysiące lat taka zdolność mogła decydować o życiu lub śmierci. Człowiek pierwotny nie miał czasu na szczegółową analizę każdego zagrożenia. Musiał reagować natychmiast. W pewnym sensie robimy to do dziś. Kiedy późnym wieczorem omijamy podejrzanie zachowującą się grupę ludzi albo instynktownie wycofujemy rękę od gorącego przedmiotu, korzystamy z mechanizmów szybkiej oceny sytuacji. Stereotypy pomagają nam również porządkować chaos. Mózg uwielbia kategorie i szufladki. Bez nich świat byłby niekończącym się strumieniem przypadkowych bodźców. To właśnie dzięki nim potrafimy odnaleźć się w nowym miejscu, obcym kraju czy nieznanym środowisku. Dają nam pierwszy punkt odniesienia, zanim zdążymy poznać szczegóły.

– Kłopot zaczyna się wtedy, gdy zapominamy, że stereotyp jest jedynie hipotezą, a nie wyrokiem. Zdrowy rozsądek podpowiada, by traktować go jak szkic, który można poprawić po bliższym poznaniu człowieka. Niestety, zbyt często szkic uznajemy za gotowy portret. I właśnie wtedy niewinny skrót myślowy może zamienić się w uprzedzenie.

– To chyba podobnie jak z kłamstwem i wyobraźnią. Często zadajemy sobie takie pytanie, obserwując dziecko: czy ono coś wymyśliło, czy świadomie skłamało? I chodzi tu raczej nie o samą treść, lecz o motywację, czemu zmyślona opowieść miałaby służyć. Dlatego w przypadku stereotypów ważne jest, czy dane wyobrażenie ma jedynie emocjonalne zabarwienie, czy też prowadzi do fałszywych uogólnień i generalizacji.

– Przypomniał mi się jeden stereotypowy złośliwy dowcip o teściowej.

– Nie masz chyba zamiaru zepsuć mi nastroju dzisiejszego wieczoru, prawda?

– Może wyjdę do sąsiada i trochę ponarzekam. Widzę, że znowu grzebie przy samochodzie.

Aleksandra Majdzińska i Vahram Mkhitaryan

Aleksandra Majdzińska i Vahram Mkhitaryan

Aleksandra Majdzińska – pisarka, scenarzystka, tłumaczka, wieloletnia nauczycielka polonijna na Wschodzie. Za scenariusz do filmu Mleczny brat w reżyserii Vahrama Mkhitaryana zdobyła nagrodę na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym Złota Morela w Erywaniu i została nominowana do Nagrody Polskiego Kina Niezależnego im. Jana Machulskiego. Debiutowała w 2019 roku zbiorem Morkut i inne opowiadania (Marpress), nominowanym do Nagrody Literackiej im. Marka Nowakowskiego. W 2023 roku za książkę Szalom bonjour Odessa (Marpress, Gdańsk 2022) otrzymała Nagrodę Literacką im. Marka Nowakowskiego oraz Bydgoską Literacką Nagrodę Roku „Strzała Łuczniczki”.

Vahram Mkhitaryan – urodzony w 1977 roku w Erewaniu. Reżyser, scenarzysta, fotograf i tłumacz. Od 2012 roku związany z ASP w Gdańsku, później także z Przestrzenią Sztuki WL4 – Mleczny Piotr. Wielokrotny stypendysta, laureat wielu nagród i wyróżnień. Członek Stowarzyszenia Filmowców Polskich, współzałożyciel Trójmiejskiego Koła SFP.Współzałożyciel Związku Ormiańskiego w Gdańsku, a także (wraz z Aleksandrą Majdzińską w 2014 roku) Fundacji Mlecznego Brata, w ramach której wydają serię „Od słowa do obrazu” (tłumaczenia współczesnych opowiadań ormiańskich).

Vahram Mkhitaryan

Vahram Mkhitaryan

Urodzony w 1977 roku w Erewaniu. Reżyser, scenarzysta, fotograf i tłumacz. Od 2012 roku związany z ASP w Gdańsku, później także z Przestrzenią Sztuki WL4 – Mleczny Piotr. Wielokrotny stypendysta, laureat wielu nagród i wyróżnień. Członek Stowarzyszenia Filmowców Polskich, współzałożyciel Trójmiejskiego Koła SFP.Współzałożyciel Związku Ormiańskiego w Gdańsku, a także (wraz z Aleksandrą Majdzińską w 2014 roku) Fundacji Mlecznego Brata, w ramach której wydają serię „Od słowa do obrazu” (tłumaczenia współczesnych opowiadań ormiańskich).

udostępnij:

Przeczytaj także:

Na cztery ręce: ARA Na cztery ręce: ARA Na cztery ręce: ARA
Aleksandra Majdzińska i Vahram Mkhitaryan

Na cztery ręce: ARA

Na cztery ręce: Plecak ewakuacyjny Na cztery ręce: Plecak ewakuacyjny Na cztery ręce: Plecak ewakuacyjny
Aleksandra Majdzińska i Vahram Mkhitaryan

Na cztery ręce: Plecak ewakuacyjny

Na cztery ręce: Realpolitik Na cztery ręce: Realpolitik Na cztery ręce: Realpolitik
Aleksandra Majdzińska i Vahram Mkhitaryan

Na cztery ręce: Realpolitik

Na cztery ręce: NFZ, czyli <i>Boska komedia</i> w kolejce Na cztery ręce: NFZ, czyli <i>Boska komedia</i> w kolejce Na cztery ręce: NFZ, czyli <i>Boska komedia</i> w kolejce
Aleksandra Majdzińska i Vahram Mkhitaryan

Na cztery ręce: NFZ, czyli Boska komedia w kolejce