Pierwsza część artykułu Ukraińskie czytanie ukazała się na łamach „Miasta Literatury” 30 listopada 2025 roku.
*
W wojnie Rosji przeciwko Ukrainie nie chodzi o minerały ziem rzadkich, czarnoziem ani przemysł Donbasu, nie chodzi o obronę „ruskiego miru”. Zdaniem Putina nie istnieje ani naród ukraiński, ani odrębna ukraińska kultura – Rosjanie pragną jednocześnie ją zawłaszczyć i unicestwić. Ukraińcy dobrze o tym wiedzą: może zniknąć nie tylko ich państwo. Żeby przetrwać, muszą mieć nie tylko broń i pociski, ale też książki, poetów, własny język. Za naszą wschodnią granicą przebiega istotny proces: Ukraińcy piszą, tłumaczą i wydają więcej książek niż przed pełnowymiarową inwazją. Kultura ukraińska rozkwita, choć podobnie jak w Unii Europejskiej trzeba walczyć o spowolnienie spadku czytelnictwa.
Festiwale literackie w czasach wojny
Podczas wojny w Ukrainie przybyło nie tylko ukraińskich książek, lecz także festiwali literackich. Zainaugurowany we wrześniu 2023 roku KyivBookFest bezpłatnie zapraszał żołnierzy i weteranów, a w 2024 odbył się pod hasłem „Książka to broń”. Organizatorzy zbierali fundusze na ukraińskie książki dla wojskowych centrów szkolenia, których biblioteki są pełne zakurzonych rosyjskojęzycznych tomów. Za milion hrywien udało się kupić kilka tysięcy publikacji. Do momentu publikacji tekstu nie było jednak informacji, czy i kiedy odbędzie się trzecia edycja imprezy.
W listopadzie 2024 roku furorę zrobił nowy festiwal Земля Поетів (Ziemia Poetów) we Lwowie, powołany do życia przez Marjanę Sawkę, poetkę, pisarkę i szefową Wydawnictwa Starego Lwa. W ciągu dwóch dni imprezy na czterech dużych scenach odbywały się czytania poezji. „Po ukraińsku, po polsku, ale też poezji ukraińskiej przetłumaczonej na polski” – opowiada Żenia Klimakin, dziennikarz i redaktor naczelny portalu „Nowa Polszcza”. „Z polskiej strony pojechali Jacek Podsiadło, który opowiadał o tłumaczeniu Wasyla Stusa, oraz Adam Pomorski, który przygotowuje antologię ukraińskich poetów modernizmu – będzie ich aż osiemdziesięciu. W Ukrainie zazdroszczą Polakom takiej książki! Prace nad antologią są na finiszu, ukaże się najpierw w Polsce, potem w Ukrainie”. W 2025 roku Ziemia Poetów odbyła się z jeszcze większym rozmachem: w 54 wydarzeniach wzięło udział ponad dwustu artystów oraz pięć tysięcy czytelników. Nasz kraj reprezentowali: Krzysztof Czyżewski, Ryszard Krynicki, Andrzej Stasiuk, Ziemowit Szczerek i Jarosław Godun, dyrektor Instytutu Polskiego w Kijowie.
Do najstarszych imprez w Ukrainie należy Lviv BookForum (do 2017 Форум видавців (Forum Wydawców)), zainicjowane w 1994 roku przez Ołeksandrę Kowal, dziś dyrektorkę Ukraińskiego Instytutu Książki. W czasach, gdy ukraińskojęzyczne księgarnie i firmy wydawnicze były małe i nieliczne, impreza stanowiła po prostu targi ukraińskich książek, święto ukraińskiego czytania. Po kilku latach w ramach targów zaczął działać festiwal literacki pod opieką poety Ostapa Sływynskiego, od 2001 roku międzynarodowy. W październiku 2024 pod hasłem „Siła współdziałania” odbyła się 31. edycja BookForum. W spotkaniach online wzięli udział Salman Rushdie, Georgi Gospodinow, Djamila Ribeiro, Lola Shoneyin. W tym roku BookForum po czterech latach wróciło do Lwowskiego Pałacu Sztuki. Polskę reprezentowali na miejscu Wojciech Tochman i Karolina Sulej. Wśród gości z zagranicy obecni online byli: Bernardine Evaristo, Stephen Fry, Elif Shafak, Colm Tóibín i Olga Tokarczuk. Temat imprezy: „Trwałość i trwanie”. W ponad trzystu wydarzeniach wzięło udział 51 tysięcy czytelniczek i czytelników, jedna trzecia z nich online. I znów organizatorzy pomyśleli o wojsku: 20 procent z każdego biletu wstępu na targi poszło na fundusz Повернись живим (Wróć żywy), finansujący wyposażenie żołnierzy; we Lwowie prowadzono też akcję „Książka na front”. W trakcie festiwalu, 5 października, Rosjanie dokonali dużego ataku na Lwów i obwód lwowski, pisał o tym Jim Lawless, gość specjalny BookForum.
Odbywający się w stolicy wiosną Książkowy Arsenał ma na koncie już trzynaście edycji. To na nim wystawiono stoisko z książkami zniszczonymi w ataku na charkowską drukarnię Factor-Druk, a ich widok i zapach miały przypominać odwiedzającym o tym, że wojna trwa. W 2024 roku tematem przewodnim Książkowego Arsenału było „Życie na krawędzi”, a jako czytelnicy przybyli między innymi pierwsza dama Ołena Zełenska, premier Denys Szmyhal, przewodniczący Rady Najwyższej Rusłan Stefanczuk, kilkoro ministrów i były prezydent Petro Poroszenko, stały gość Arsenału. Z powodu ogromnych kolejek na spotkanie z pisarką Oksaną Zabużko nie dostała się ponoć Ołena Zełenska.
Tegoroczny Książkowy Arsenał na przełomie maja i czerwca odbył się pod hasłem „Wszystko, co między nami – to przekład”. Kuratorkami były amerykańska historyczka Marci Shore (autorka między innymi Kawioru i popiołu oraz Ukraińskiej nocy. Historii rewolucji z bliska) i ukraińska pisarka, tłumaczka i redaktorka Oksana Forostyna. Tym razem przybyli oboje państwo Zełenscy, każde z nich wzięło też udział w akcji „Książka na front”.
„Zaprzyjaźnić się z innymi krajami i ludźmi”…
Nowości literatury światowej docierają do Ukrainy regularnie. W 2025 roku ukazały się na przykład Melancholia sprzeciwu László Krasznahorkaiego, What Are You Going Through Sigrid Nunez, Drzewa Percivala Everetta czy Afryka to nie państwo. Pora przełamać stereotypy Dipo Faloyina. W 2024 roku ukraińscy czytelnicy dostali między innymi Demona Copperheada Barbary Kingsolver, Schron przeciwczasowy Georgiego Gospodinowa czy Siedem księżyców Maalego Almeidy Shehana Karunatilaki. Rok wcześniej ukazał się Empuzjon Olgi Tokarczuk (wcześniej niż po angielsku).
Rośnie lista przekładów z ukraińskiego dofinansowanych przez Ukraiński Instytut Książki: z 52 tytułów w 2020 roku wzrosła do 81 w 2025 – te książki zostaną przełożone na 25 języków, w tym siedem na polski. W sumie od 2020 roku Instytut dofinansował zagraniczne przekłady 251 książek autorów ukraińskojęzycznych, które ukazały się w kilkudziesięciu krajach, z Polską, Niemcami i Bułgarią na czele.
W parze z przekładami idzie nagroda Drahoman, przyznawana co roku tłumaczce lub tłumaczowi za wybitne zasługi na rzecz promocji ukraińskiej literatury – wśród laureatów są Bohdan Zadura i Katarzyna Kotyńska. Piąty raz nagrodę przyznano w kwietniu 2025 roku – za całokształt dorobku wyróżniono tłumacza na litewski Vytautasa Dekšnysa, a za najlepszą pracę translatorską roku 2024 Eero Balka (przekład Eugenii Kuzniecowej na fiński).
„Tłumacze chętnie sięgają po literaturę piękną, ale szczególnie cieszą mnie przekłady literatury gatunkowej” – mówi Ołena Odynoka. „W Polsce na przykład w niedużym wydawnictwie Anagram ukazują się historyczno-kryminalne książki Bohdana Kołomijczuka. Prywatnie śledzę fantastykę jako gatunek i tu polecam Switłanę Taratorinę [jej opowiadanie Język Babilonu dało tytuł antologii ukraińskiej fantastyki wydanej w Polsce przez Stalker Books – przyp. JŚ] oraz Wołodymyra Arieniewa, który pisze i dla dorosłych, i dla młodszych [jego książki są w Ukrainie na liście dodatkowych lektur szkolnych – przyp. JŚ]. Duży sukces komercyjny osiągnął u nas Iłłarion Pawluk thrillerem psychologicznym Я бачу, Вас цікавить пітьма [2020, Widzę, że interesuje cię ciemność; ponad 100 tysięcy egzemplarzy; to rekord lwowskiego Wydawnictwa Starego Lwa w literaturze dla dorosłych – przyp. JŚ]”.
„Chciałabym, żeby świat lepiej poznał twórczość rozstrzelanego odrodzenia” – podkreśla Odynoka. „Jej piękno poraża nawet nas, Ukraińców, gdy czytamy ją na nowo. Chciałabym, żeby czytane były nasze klasyczki, Łesia Ukrainka i Olha Kobylańska, pisarki w swojej epoce wyjątkowe, feministyczne, tworzące w wielu językach, w czasach, gdy kobiece pisarstwo było jeszcze rzadkością. One zmieniały świat. Ważne dla nas jest również to, żeby przekładano Wołodymyra Wakulenkę i Wiktorię Amelinę [zabitych przez Rosjan w 2022 i 2023 roku – przyp. JŚ]”.
Ukraińskie instytucje kładą nacisk na to, by kontaktu z czytaniem nie stracili najmłodsi emigranci. W ramach programu dystrybucji dwujęzycznych książek dla dzieci „Tales of EUkraine” 27 wydawców z Unii Europejskiej od lutego 2023 roku przygotowało 40 pozycji, które zostaną wydrukowane w 300 tysiącach egzemplarzy. Książki te trafiają do ukraińskich dzieci w krajach Unii. U nas koordynatorem akcji jest Polska Izba Książki, która wsparła wydanie czterech tytułów w nakładach po 10 tysięcy egzemplarzy. Dystrybuowano jej poprzez organizacje pozarządowe.
W 2024 roku do akcji dołączyła Fundacja Powszechnego Czytania. Z jej wsparciem – w ramach akcji „Książka na receptę” – wydrukowano w sumie 60 tysięcy egzemplarzy sześciu tytułów dla kolejnych grup wiekowych – od sześciu miesięcy do trzech lat; egzemplarze trafiają do gabinetów pediatrów w całej Polsce. Lekarze mogą się zgłaszać do Fundacji Powszechnego Czytania po pakiety liczące sto książek i bloczki recept „na codzienne czytanie” zamiast naklejek dla „dzielnych pacjentów”. Takie książeczki mogą dostać również polskie dzieci.
„Nawet jeśli nie wszyscy czytają, to wszyscy chodzą do lekarza” – żartuje Ołena Odynoka. I już całkiem serio mówi o zadaniach stojących przed Ukraińskim Instytutem Książki: „Jako Ukraińcy chcemy wreszcie mówić o sobie własnym głosem. Instytut Książki wspiera przekłady, bo całe stulecia świat patrzył na naszą literaturę przez pryzmat rosyjskiej literatury i propagandy. Ważne, żeby za granicą wiedzieli o nas od nas. Zmarnowaliśmy wiele lat i trzeba to nadrobić, zaprzyjaźnić się z innymi krajami i ludźmi. Z kolei w kraju wspieramy czytelnictwo i biblioteki, które pomagają utrzymać miejsca pracy w branży wydawniczej. Wcześniej to było ważne, ale obecnie jest jeszcze ważniejsze”.
Fundacja Powszechnego Czytania ma też program „Książki bez granic”, w ramach którego w serii „Mosty” wydaje pozycje dla dorosłych z różnymi dysfunkcjami. Wiosną ukazał się dwujęzyczny tom poezji Notatki z czasów wojny autorstwa Jarosława Mikołajewskiego i Oleksandra Korotki. W bezpłatnej dystrybucji ma trafić do blisko tysiąca chętnych bibliotek. W Polsce ukraińskojęzyczne książki można dostać w ośrodkach związanych z Ukraińcami, jak Ukraiński Dom w Warszawie, w bibliotekach, a także w księgarniach, jak sieć Harna Knyharnia (Piękna Księgarnia) czy krakowska Nić. Możliwy jest też zakup ebooków w ukraińskich sklepach internetowych, a także… przewóz książek z Ukrainy we własnym zakresie.
„Dawniej, gdy ktoś jechał do Ukrainy, przywoził stamtąd jedzenie i słodycze” – komentuje Żenia Klimakin. „Teraz przyjaciele w pierwszej kolejności przywożą książki. Proszę sobie wyobrazić, że mnóstwo osób, wyjeżdżając z Ukrainy, zabiera Szewczenkę. Tak było z moimi rodzicami: gdy udało się ich ewakuować, zabrali dokumenty, ubrania na kilka dni, zdjęcia i… Kobzara Szewczenki, najważniejszą książkę ukraińskiego wieszcza. To chyba nie do pomyślenia, przynajmniej dzisiaj, żeby Polacy jadący do bliskich w Stanach czy Anglii wieźli Adama Mickiewicza. Już prędzej Olgę Tokarczuk czy Szczepana Twardocha. A Ukraińcy wiozą Szewczenkę, Linę Kostenko… literaturę współczesną też, i zaskakująco dużo poezji”.
*
Przeciwny wektor do programu translatorskiego ma program Ukraińskiego Instytutu Książki „Narodowe półki w ukraińskich bibliotekach”. W jego ramach państwo wspiera wydania przekładów literatury krajów partnerskich i dostarcza je do bibliotek w całym kraju. Tu również przodują wydania polskie (20 tytułów; współpraca z polskim Instytutem Książki) oraz niemieckie (14 tytułów; z Goethe-Institut). Te przeglądy literatur narodowych rzeczywiście są prezentowane w bibliotekach na wydzielonych regałach lub stołach (a biblioteki wysyłają ich fotografie do Ukraińskiego Instytutu Książki).
„Razem z Henrykiem reprezentujemy Najjaśniejszą” – uśmiecha się Witold Szabłowski. Na polskich półkach króluje bowiem Sienkiewicz: Potop, Ogniem i mieczem, Pan Wołodyjowski, Quo Vadis. Są też Czapski, Kapuściński, a tak zwanych młodych reprezentują Opowieści z Wołynia Szabłowskiego (pod tytułem Karabiny i wiśnie), W kraju niewiernych Jacka Dukaja oraz Granice marzeń Tomasza Grzywaczewskiego, reportaże o państwach nieuznawanych. Dla dzieci przygotowano między innymi Niesamowite przygody dziesięciu skarpetek Justyny Bednarek i bajki Korczaka. Wszystkie tytuły opublikowali ukraińscy wydawcy za pieniądze z grantu polskiego Instytutu Książki.
„Polska literatura musi być obecna w Ukrainie. To ważne, żeby mówić o sobie, ale równie ważne jest to, żeby znać sąsiadów” – podkreśla Ołena Odynoka. „Na zachętę wystawiliśmy «polską półkę» na festiwalu BookFest. Czytelnicy podchodzili i dziwili się, że mamy takie fajne ukraińskie wydania tego czy innego autora z Polski. «Gdzie to można kupić?», pytali. No właśnie nie można – trzeba zapisać się do biblioteki i wypożyczyć”.
Zoja Milewska, kierowniczka biblioteki w Hostomelu, napisała do Ukraińskiego Instytutu Książki o wdzięczności trzystu rodzin z polskimi korzeniami, mieszkańców miasteczka. Jak wiele bibliotek w całej Ukrainie jej instytucja w czasie wojny stała się punktem kontaktowym, miejscem spotkań i aktywności lokalnej wspólnoty. Już w maju 2022 roku powstał tam klub kobiecy, w którym psychologicznego wsparcia udzielają specjalistki z Lekarzy bez Granic. Niestety, z grona czternastu przetłumaczonych polskich autorek i autorów dziewięcioro od lat nie żyje, a jedynie trzech nie przekroczyło pięćdziesiątki. Najwyższy czas zaproponować czytelnikom zza wschodniej granicy młodsze pokolenie autorek i autorów.
Pomiędzy językami i estetykami
Na skokowy wzrost liczby osób czytających po ukraińsku bez wątpienia wpłynął prawny zakaz sprzedaży książek z Rosji. Z kolei mniejszy odsetek badanych deklarujących czytanie po rosyjsku może wynikać z tego, że tym razem pytano o ten język otwarcie, nie chowając go pod parasolem „innych języków”.
Język czytania Ukraińcy badają od lat. W 2013 roku, przed Majdanem, po ukraińsku wolało czytać 26 procent badanych, po rosyjsku 53 procent, a dla 21 procent język, w którym czytali, nie miał znaczenia. Pięć lat później (badanie Centrum Razumkowa dla serwisu Chytomo.com) te liczby wynosiły odpowiednio 24, 28 i 45 procent, by w 2020 przeważył już ukraiński: 32 procent, podczas gdy po rosyjsku wolało czytać 27 procent, a dla 41 procent język był obojętny. Mówią o tym badania pracowni Info Sapiens dla Forum Wydawców (Підтримка промоції читання в Україні), wspierane przez Ukraiński Instytut Książki i Międzynarodową Fundację Odrodzenia.
Natomiast kolejne badania pracowni Info Sapiens z 2024 roku (Зміцнення позиції української книги: звіт про результати дослідження читання в 2024 році), gdy obowiązywał już zakaz dystrybucji książek drukowanych w Rosji, pokazują ogromną zmianę: stałym 53 procentom dorosłych czytających najwygodniej czyta się po ukraińsku, 8 procentom (spadek z 10,5 w stosunku do roku poprzedniego) – po rosyjsku, a 39 procentom (wzrost z 35,8) wszystko jedno. Jeśli chodzi o to, co rzeczywiście przeczytane, to dane pokazują, że w 2024 roku respondenci czytali głównie po ukraińsku (76 procent wobec 57 procent w 2023 i 24 procent w 2018) oraz po rosyjsku (21 procent; w 2018 było 28 procent; w 2023 roku rosyjski ukrył się w kategorii „innych języków”, w których czytało 43 procent badanych).
Odpowiedzi układają się trochę inaczej, jeśli chodzi o język mówiony. Tylko po ukraińsku – w domu i publicznie – mówi mniej więcej dwie trzecie badanych dorosłych. W obu kategoriach nieznacznie zmniejszył się odsetek wybierających odpowiedź „tylko po rosyjsku”, ale z nawiązką nadrobili to mówiący „po ukraińsku i po rosyjsku”. W sumie już 41 procent obywateli mówi w domu nie tylko po ukraińsku, a 33 procent publicznie.
Wśród dzieci zmniejszyła się liczba mówiących w domu w obu językach, a ukraińskojęzycznych w domu jest już 67 procent (to wyższy wskaźnik niż wśród dorosłych), za to rosyjskojęzycznych – nadal 13 procent. W szkole liczba mówiących po rosyjsku wzrosła z 3 aż do 9 procent, po części kosztem dwujęzyczności (spadek z 26 do 20 procent), ale 2 punkty procentowe mniej dzieci mówi w domu po ukraińsku. To najbardziej niepokojąca część badania głównego języka komunikacji.
W listopadzie 2025 roku szok w Ukrainie wywołały badania uczniów kijowskich szkół, które wiosną przeprowadziły Państwowa Służba Jakości Oświaty Ukrainy oraz pełnomocnik do spraw obrony języka państwowego. Okazało się, że 66 procent uczniów mówi po rosyjsku na lekcjach, a 82 procent – na przerwach. W skali całego kraju jest to odpowiednio 40 i 52 procent. Zaledwie 18 procent kijowskich uczniów deklaruje, że mówią tylko po ukraińsku. Również nauczyciele naruszają ustawę o języku.
Można uznać, że po okresie „patriotycznego” przejścia na ukraiński na początku pełnowymiarowej wojny, teraz część osób wcześniej rosyjskojęzycznych śmielej wraca do starych przyzwyczajeń, zwłaszcza w domu. Zdaniem osób, które zabrały głos w tej sprawie, między innymi ukraińskich pisarzy i dziennikarek, język używany w domu ma największy wpływ na język szkolnej komunikacji dzieci. Walcząca w Siłach Zbrojnych Ukrainy pisarka Jaryna Czornohuz powołała się na przykład swojej córki, ukraińskojęzycznej dziewczynki, która czuje się obco wśród dzieci mówiących na przerwach po rosyjsku i która zmieniała przez to szkołę już dwa razy.
„Rosyjski wraca. Mam wrażenie, że ci, którzy początkowo zrezygnowali z ojczystego rosyjskiego jako z języka wroga, teraz stwierdzili, że wróg jest daleko” – tłumaczy Bohdana Matijasz. „Coś lata, kogoś zabija, ale jeszcze nie mnie. Praca jest, telefon działa, dziecko w szkole”.
*
Część popularnych w Ukrainie muzyków od lat śpiewała po rosyjsku, ale po pełnowymiarowej inwazji napisali dobre ukraińskie teksty, jak kijowski raper KRBK. Język komentarzy pod jego klipami zmienił się o 180 stopni. „Dawniej eter zapełniała rosyjska popsa, a ukraińskie zespoły rockowe, jak Mertwyj Piweń czy Płacz Jeremiji, były czymś dla studentów Mohylanki [Akademii Kijowsko-Mohylańskiej – przyp. JŚ] i innych dziwaków, nie grano ich w radiu” – wspomina Bohdana Matijasz, absolwentka tej uczelni. „Teraz mamy dużo nowej muzyki ukraińskiej, posłuchaj Artema Pywowarowa”.
Jeden z najpopularniejszych piosenkarzy w Ukrainie pod koniec 2024 roku wydał płytę Твої вірші, Мої ноти, PT. 2 (Twoje wiersze, moje nuty, cz. 2), już drugi zestaw piosenek do wierszy ukraińskich poetów. Przebojem roku w Ukrainie był Барабан (Bęben), duet Pywowarowa z tajemniczą, niepokazującą twarzy Klawdią Petriwną, którego tekst to nic innego jak wiersz Барабан печалі (Bęben smutku) z 1923 roku futurysty Geo Szkurupija, zamordowanego przez Rosjan w 1937 roku razem z innymi ukraińskimi pisarzami.
Teksty śpiewane przez trzydziestoczteroletniego Pywowarowa stworzyli także: wybitny liryk Pawło Tyczyna, wciąż tworząca Lina Kostenko z pokolenia szistdesiatnyków (opozycyjnych pisarzy z lat sześćdziesiątych), a także jej kolega, poeta i opozycjonista Wasyl Symonenko oraz kapitalny poeta przyrody i dźwięku Bohdan-Ihor Antonycz. Przebojem poprzedniej płyty Artema i jego koncertowym asem są Dumy moje, dumy moje – utwór otwierający słynny tomik Kobziarz Tarasa Szewczenki, wieszcza Ukrainy.
W Polsce gwiazdy licytują się na zapełnione piłkarskie stadiony, w Ukrainie podczas wojny koncertową koronę zdobywa się w Pałacu Sportu w Kijowie. W listopadzie 2025 Pywowarow wystawił tam z orkiestrą siedem muzycznych spektakli z rzędu. Na młodej publiczności piorunujące wrażenie robi to, że literaturę romantyzmu, modernizmu i awangardy można wyjąć z muzealnej narodowej gabloty, że można ją śpiewać z wielkiej sceny, wzruszać się i być razem. Poza salami koncertowymi – w ukraińskich supermarketach i sklepach – po staremu rządzi jednak muzyka raczej prosta. Tam rosyjską popsę zastąpiła… popsa ukraińska.
Poezji jest teraz w eterze więcej, jeszcze przed dużą wojną płytą Fokstroty zachwycił Serhij Żadan. Razem z gitarzystą Jurijem Gurżym najsłynniejszy ukraiński pisarz i żołnierz (według badań Brand Ukraine bardziej znany na Zachodzie niż generał Wałerij Załużny) przygotował muzykę do tekstów poetów z czasów sowieckich. Oprócz Tyczyny czy Szkurupija znaleźli się na niej także wybitny poeta i tłumacz (również z polskiego) Mykoła Bażan, charkowska poetka Raisa Trojanker oraz głuchy poeta Ołeksa Włyźko, kolejny skazany na śmierć w latach trzydziestych.
Gdzie nie przycisnąć, wychodzi na wierzch twórczość rozstrzelanego odrodzenia, w swoim czasie nowatorska na skalę światową. Towarzysząc Ukrainie w jej wojnie o przetrwanie, można zrozumieć, dlaczego w latach trzydziestych Rosjanom tak bardzo zależało na wyrwaniu ukraińskiej kultury z korzeniami.
*
Działania Ukraińskiego Instytutu Książki, takie jak przekłady literatury światowej i tworzenie „narodowych półek” z polską na czele, służą również do odnawiania zasobów bibliotecznych w skali całego kraju. „Od 2022 roku biblioteki powoli żegnają się z książkami wydanymi jeszcze w Związku Radzieckim, przeważnie w języku rosyjskim. Ze swoich zasobów pozbyły się już około 8 milionów woluminów, ale nadal blisko 50 procent zbiorów bibliotecznych to książki w języku rosyjskim, zakupione dawno temu lub «sprezentowane» przez północnych sąsiadów” – mówi Ołeksandra Kowal, dyrektorka Ukraińskiego Instytutu Książki. Nic dziwnego, że do placówek bibliotecznych zagląda ledwie 8 procent czytelników.
Wprawdzie po odzyskaniu niepodległości biblioteki kupowały nowe książki, ale głównie od rosyjskich wydawców, poza tym lwia część przekładów światowej literatury znajdujących się w ofercie bibliotek to były tłumaczenia na język rosyjski. Państwowych pieniędzy zawsze jest za mało, ale przez cztery lata Ukraiński Instytut Książki kupował do publicznych bibliotek setki tysięcy egzemplarzy – w 2021 roku, ostatnim przed pełnowymiarową napaścią Rosji, było to 331 077 książek. Po inwazji program został wstrzymany. Przywoływana już biblioteka w Hostomelu pod Kijowem po pozbyciu się 4 tysięcy książek rosyjskich ma obecnie dwudziestotysięczny księgozbiór. Rolę uzupełnień odgrywają „narodowe półki” oraz mniejsze programy Instytutu, jak konkursy na nowe wydania ukraińskich książek, które trafiają do bibliotek.
Z kolei do derusyfikacji prywatnych bibliotek namawiają księgarnie, takie jak Siajvo Knyhy (Blask Książki), należąca do miasta jedna z najstarszych księgarń w Kijowie, czy wspomniany już, młodszy o blisko osiemdziesiąt lat Sens na Chreszczatyku. Niechciane rosyjskie tomy można oddać do recyklingu, w zamian księgarnia wpłaci na Zbrojne Siły Ukrainy.
„W zbiórce zakończonej 30 listopada 2024 roku zebraliśmy około 35 ton rosyjskojęzycznych książek, to sporo” – ocenia Oleksij Erinczak. „Jak zwykle wiele osób odkładało to do końca i dopiero ostatniego dnia zwozili do nas samochodami całe pudła. Tak to u nas działa: łatwo jest oddać makulaturę, dostać za to pieniądze i wpłacić je na ZSU, ale ludziom się nie chce albo nie wiedzą jak. Co innego, gdy księgarnia ogłosi: przynieś książki tutaj, pieniądze wpłacimy tu i tu. To aktywizuje”.
Akcja nie stała się masowa, ale trwa. W 2025 roku Sens zebrał 16 ton i 120 kilogramów rosyjskojęzycznej makulatury. Trudność polega na tym, że tony niepotrzebnych książek trzeba gdzieś przechować, a małym księgarniom brakuje na to miejsca. Zbiórki organizowały więc uczelnie i organizacje obywatelskie, robiono je też na targach i festiwalach, gdy na koniec dnia łatwo wywieźć ciężarówką zebrane pudła tomów.
„Trudno znaleźć stałe «miejsca zrzutu», z których można by wywozić rosyjską makulaturę samochodami” – dodaje Erinczak. „Dlatego w Sensie akcja nie jest stała. Kiedy trwa, od razu chowamy egzemplarze, które ktoś przyniesie. Gdy robiliśmy zbiórkę na ulicy, to jeden zostawił książki, a drugi już leciał coś sobie wziąć. Ktoś przyniósł Biblię po rosyjsku, a inny już krzyczy, że jak to tak, Słowo Boże oddawać na przemiał. A ja myślę, że po rosyjsku nam ono niepotrzebne. Jeśli modlisz się z Biblii po rosyjsku, to znaczy, że chcesz mieszkać w Rosji albo wspierać rosyjską gospodarkę”.
Nowe rozstrzelane pokolenie
„Spełnia się mój najgorszy koszmar. Jestem w środku nowego rozstrzelanego odrodzenia” – napisała Wiktoria Amelina w przedmowie do wydania dziennika Wołodymyra Wakułenki, którego Rosjanie porwali z domu pod Iziumem, zabili i wrzucili do masowego grobu. Mogiłę znaleziono kilka miesięcy później. Amelina dokumentowała zbrodnie Rosjan na wyzwolonych terenach, znalazła zakopany w ogrodzie dziennik Wakułenki. Rok później, w dniu, gdy jej kolega pisarz ukończyłby 51 lat, zmarła od ran poniesionych w ostrzale restauracji w Kramatorsku, gdzie była z delegacją kolumbijskich dziennikarzy. Miała 37 lat.
Poetka Nadija Agafonowa (44 lata) zginęła pod ruinami budynku administracji obwodowej w Mikołajowie, a pisarka greckiego pochodzenia Natalija Charakoz (86 lat) podczas szturmu Mariupola przez Rosjan. W chwili publikacji tego tekstu w wojskowych mundurach poległo już co najmniej 246 aktorów, baletmistrzów, muzyków, reżyserów, muzealników, śpiewaków, ilustratorek i stylistek, poetów i choreografów, a lista, choć aktualizowana, nie jest pełna. Zwłaszcza wśród ludzi książki było wiele organizatorów życia kulturalnego, jak pisarz i scenarzysta Myrosław Herasymowycz (50 lat) czy bibliotekarz z Żytomierza Witalij Pywowarow (38 lat).
Listę strat kultury prowadził ukraiński PEN Club, a od 2024, skupiając pod swą egidą kolejne instytucje, publikuje dane na nowej stronie. Amelina miała rację: w wojnie o istnienie państwa Ukraina ponosi straty, które mogą dorównać tym z lat trzydziestych XX wieku, kiedy Rosjanie wymordowali setki ukraińskich artystów i intelektualistów.
„Rosja chciałaby, żeby ukraińska kultura nie istniała, żeby Ukraina nie istniała, żeby nikt się nie identyfikował jako Ukrainiec” – tłumaczy Bohdana Matijasz. „Dlatego kultura jest ważna. Na ziemiach okupowanych niszczą nasze muzea, biblioteki, palą książki. Dzieci dostają rosyjskich nauczycieli, zmusza się je do czytania Puszkina i innych. Musimy o nich pamiętać. To też jest Ukraina, ja w to wierzę. Staramy się utrzymywać kontakty. Co możemy zrobić? Musimy pisać, musimy budować, musimy tworzyć. Ja ze względu na zdrowie nie mogę iść jako żołnierka na front i bronić swojej ziemi, ale mogę bronić swojej kultury”.
*
Materiał powstał dzięki wizycie studyjnej zorganizowanej przez Centrum Mieroszewskiego i Ukrainian Institute.