Przeczytaj do końca

Fotografia: Małgorzata Szymańska
Fotografia: Małgorzata Szymańska

Recenzja książki Biuro Ludzi Zagubionych (Prószyński i S-ka, Warszawa 2025) Zuzanny Gajewskiej, gdańskiej autorki gdańskich powieści – oprócz Biura… w scenerii Gdańska rozgrywa się także akcja Autobusów pełnych pustych miejsc (Prószyński i S-ka, Warszawa 2025) – oraz serii kryminałów z Eweliną Zawadzką, właścicielką zakładu pogrzebowego w Młynarach: Burza (2022), Zamieć (2022) i Odwilż (2023).

 

Polecanie książek do lektury nie powinno się ograniczać do podania kilku tytułów, które się lubi lub ostatnio czytało. Warto się najpierw zastanowić, co może daną osobę zainteresować, jakie tematy są jej bliskie. Czy jest ona molem książkowym, czy raczej kimś, kto dawno nie czytał? Jakiego klimatu szuka? W jakiej odnajdzie się stylistyce? Postawiona w roli polecającej, po odpowiedzeniu sobie na te i inne pytania w końcu wyciągam z mojej małej biblioteki w głowie kilka tytułów wraz z ich hasłowym opisem: „lekka komedia”, „trzeba mieć mocne nerwy”, „dla fanów historii”… Biuro Ludzi Zagubionych Zuzanny Gajewskiej poleciłabym każdemu, kto lubi skomplikowanych bohaterów, zamieszanie i nieoczywistości. Zasugerowałabym też, że warto tę powieść przeczytać do końca, najlepiej jednym ciągiem, nim się cokolwiek o niej pomyśli. Z pewnością jest ona dowodem na to, że nigdy nie powinno się oceniać książki po okładce i że niektórych pozycji nie da się ocenić przed dotarciem do ostatniej kropki.

Podczas lektury Biura Ludzi Zagubionych wielokrotnie zmieniłam zdanie o każdej z postaci, nie wyłączając głównej bohaterki – Klary Wójcik. Niezmienne było jedynie poczucie, że Zuzanna Gajewska umie stworzyć świat, który wciąga czytelnika. W książce wiele się dzieje, choć w pewnym momencie być może aż za dużo. Autorka skacze po historiach, czasem nie kończąc wątku od razu i wracając do niego wiele stron później. Wprowadza to chaos, jednak ostatecznie zostaje on opanowany, a treść książki ujęta jest w elegancką klamrę. Tym, z czym wielu twórców się zmaga, bywa porządny zwrot akcji. W Biurze Ludzi Zagubionych, chociaż nie wydaje się ono powieścią, w której znajdzie się miejsce na szokującą kulminację wydarzeń, pojawia się zaskoczenie, pomieszane ze łzami i złością – coś, czego nikt się nie spodziewa.

W książce zręcznie przeplatane są jawa i urojenia. Czytelnik nie zawsze wie, kiedy coś się dzieje naprawdę, a kiedy jest wymysłem któregoś z bohaterów. Autorka tworzy własną rzeczywistość, nie tłumacząc się z tego, gdzie kończy się realizm, a gdzie zaczyna się prawda odpowiadająca wyłącznie przedstawionemu światu. Zuzanna Gajewska sugeruje istnienie innego wymiaru; co więcej, dając osobowość, głos i ciało bohaterowi o szczególnym charakterze, pozwala widzieć wydarzenia z niecodziennej i nieoczywistej perspektywy.

Bohaterowie Biura Ludzi Zagubionych to osoby głęboko poranione, z rozchwianą psychiką. Główną przyczyną ich bólu jest utrata bliskich osób, w większości związana z zaginięciem. W konstrukcji postaci da się zauważyć wiele nieprzepracowanych traum, nieukojonego cierpienia, problemów, które prowadzą bohaterów do wybiegania myślami poza rzeczywistość. Z drugiej strony ich sytuację można również zinterpretować odmiennie, dostrzegając pozytywne sensy: to właśnie ból i wrażliwość otwierają oczy na to, co umyka jednostkom twardo stąpającym po ziemi.

Przedstawiony świat czytelnik widzi oczami głównej bohaterki. Klara nie jest postacią, która przypadła mi do gustu, choć została bardzo dobrze napisana. Do tej pory nie wiem, czy autorka chciała, by jej bohaterka budziła współczucie i sympatię, i tylko mnie ona do siebie nie przekonała, czy właśnie taka – niejednoznaczna, budząca mieszane uczucia – miała być w istocie. Panna Wójcik wydaje się empatycznym, dobrym człowiekiem, ma w sobie ogromną chęć niesienia pomocy, wszystko to jest jednak podszyte poczuciem wyższości, które wyrasta z przeświadczenia o wyjątkowości własnego bólu. Klara patrzy na innych z góry, choć bardzo chce myśleć, że wcale tak nie jest. Nie raz zdarza się jej porównać dorosłą osobę do małego dziecka, a siebie postawić w roli kogoś dojrzałego, odpowiedzialnego i samoświadomego. Jednocześnie nie dostrzega, że całą swoją osobowość zbudowała na traumie, która nie do końca jest jej. Równocześnie odbiera prawo do traumy własnej mamie, bezpośredniej pokrzywdzonej i – moim zdaniem – najbardziej tragicznej postaci w tej opowieści.

Biuro Ludzi Zagubionych kilkukrotnie wywołało u mnie łzy. W pewnym momencie musiałam nawet odłożyć książkę i wziąć parę wdechów, bo tak głęboko poruszyła mnie jej treść. Muszę przyznać, Zuzanna Gajewska świetnie gra na emocjach. Buduje napięcie, nie tłumacząc od razu wszystkiego, a kończy te niedomówienia mocną puentą. Niemniej można odnieść wrażenie, że gdzieś w środku historii sama zaczyna się gubić w wielowątkowości opowieści, balansując między bałaganem a suspensem, i niekoniecznie ma pełen i domknięty pomysł na dany wątek. Momentami opowieść wymyka się jej z rąk, ale ostatecznie autorka zgrabnie ją łapie.

W powieści można się doszukać wielu zdań, które mają szansę zostać z czytelnikiem na dłużej jako cytaty i które z łatwością można odnieść do własnego życia. Widać w niej również pewną skłonność dydaktyczną, którą Gajewska ukrywa między wierszami – autorka próbuje pouczać czytelników w kontekście ochrony środowiska, kwestii konsumpcjonizmu czy marnotrawienia czasu, uciekającego przez palce klikające w ekran telefonu. Bardzo idealistycznie podchodzi też do oceny otaczającego bohaterów świata. Próbuje moralizować, przypominając czytelnikom, co tak naprawdę jest w życiu ważne. Krytykuje, może wręcz wyśmiewa, choć zawsze łagodnie, pewne zachowania i zjawiska społeczne. Równocześnie wrzuca główną bohaterkę w pewien problematyczny schemat: Klara jest 26-letnią kobietą, bez znajomości, bez zaplecza finansowego, a jednak jej osiągnięcia, nastawienie i sposób myślenia są – przynajmniej w części – bliższe osobie już jakiś czas po trzydziestce, a nie komuś, kto w dorosłość wszedł zaledwie kilka lat wcześniej. Być może autorka chciała pokazać, że dojrzałość życiowa i emocjonalna nie zawsze idzie w parze z wiekiem – może go wyprzedzać lub się w stosunku do niego spóźniać – bo są za nią odpowiedzialne doświadczenia. Tak czy inaczej, ten element kreacji postaci Klary może budzić wątpliwości, podobnie jak jej sytuacja ekonomiczna, która dla większości 26-latków jest mało realna i trudno się z nią utożsamić. Dziewczyna ma dużo szczęścia i wspaniałych ludzi wokół siebie, to pewne. Jej dobrobyt jest dobrze umotywowany, ale sama historia byłaby bardziej wiarygodna, gdyby główna bohaterka była starsza.

Mimo tych uwag sądzę, że Biuro Ludzi Zagubionych to książka warta głębokiego przeanalizowania. Każda postać i każdy wątek są na swój sposób trudne, złożone i niejednoznaczne, co sprawia, że są otwarte na różnorodne interpretacje i przemyślenia. Mogłabym długo rozmawiać, o tym, co wydarzyło się na poszczególnych etapach tej historii. Najciekawsza, bo najbardziej złożona, jest dla mnie postać samej Klary, ale bohaterką, z którą najłatwiej mi się utożsamić, jest jej mama – Pola. To historia Poli poruszyła mnie do łez, to ją najbardziej chcę zrozumieć, to do niej trafia moje współczucie.

Książka nie jest napisana w łatwy sposób. Wielowątkowość i pewnego rodzaju wielogłos są momentami mylące, niekiedy wydają się częściowo zbędne. Jednak całość została rozegrana wspaniale. Nie jest to powieść bez swoich problemów – fabularnych i logistyczno-stylistycznych. Można jednak przymknąć na nie oko, ponieważ autorka dostarcza czytelnikom tekst, nad którym trzeba pomyśleć, o którym można podyskutować i który można rozłożyć na czynniki pierwsze. Zaprasza odbiorców do poszukiwania w tej powieści nie tylko tytułowych zagubionych ludzi, ale również siebie.

Ania Kiedrowicz

Ania Kiedrowicz

Absolwentka Uniwersytetu Gdańskiego. Miłośniczka książek, muzyki i kawy. Poza sztuką interesuje się zrównoważonym rozwojem i ochroną środowiska. Na co dzień jej ulubionym zajęciem jest spędzenie czasu z psem i długie spacery. Najchętniej przeszłaby przez starą szafę lub przebiegła przez barierkę na peronie i znalazłaby się w baśniowym świecie pełnym magii.

udostępnij:

Przeczytaj także:

Walka ze znikaniem i smutek falowców Walka ze znikaniem i smutek falowców Walka ze znikaniem i smutek falowców
Aleksandra Lamek

Walka ze znikaniem i smutek falowców

Dwie pieczenie na jednym uchu Dwie pieczenie na jednym uchu Dwie pieczenie na jednym uchu
Antoni Michnik

Dwie pieczenie na jednym uchu