ciężko jest myśleć o Wyspie Psów
patrząc na wkurwiony Bałtyk
od tygodni pejzaż jest ambitny
chce zostać przynajmniej Bornholmem
żyć w drodze jak Kerouac
zostać Buddą Nordy
czytać Rok Małpy i pisać wiersze
bez prądu bez wody bez domu
żywić się poezją
czasem zmieniać bieliznę
na przydrożnych parkingach
biec w stronę słońca
patrzeć na morze z łóżka
słuchać szumu jego gniewu i drzew
zapomnieć o Wyspie Psów
tamtym życiu ludziach miejscach
największa rzeka
nigdy nie stanie się morzem
nawet gdy będzie do niego wpadać
woda to woda ostatecznie
wszystkich nas jakoś łączy