Kochanie, jesteśmy kuzynami

Ilustracja: Wiktoria Szamotulska

Zwycięski utwór zaprezentowany 20 grudnia 2025 roku podczas siódmej rundy Slamu na Długiej.

 

Są różne spoiwa dla różnych serc
U jednych jest droga u innych cel
Dla jednych rozmowa lub luźny seks
Dla jednych jest dotyk tak czuły – lecz!

Żadne z nich nie jest tak pewne w tym
I sprawy te mogą być zmienne w mig
A nas przewidział już gwiezdny pył
Bo naszym spoiwem są więzy krwi

Tak mało różnic jest między nami
Tak łatwo dłonie swoje splatamy
W nich linie życia utkane przodkami
Kochanie, jesteśmy kuzynami

I nie wygramy skarbie z liczbami
Gdy z pokoleniem liczbę zdwajamy
Mam więcej przodków niż ludzi przed nami
Kochanie, jesteśmy kuzynami

Bo jak inaczej ten fakt określić
Na drzewie życia wspólnej gałęzi
Gdy w dół patrzymy jesteśmy pewni
Plączą się źródła dzisiejszych gęstwin

Tak krzyżowały się nasze dziadki
Jak pokrzyżują się nasze dziatki
A wielka korona cywilizacji
Ma swój początek w piździe prababki

Więc tak żyjemy na wielkim grobie
Po którym chodził nasz wspólny przodek
Nie myśląc o tym że należymy
Z orangutanem do jednej rodziny

I choć udało się jakoś zejść z niego
Niektórzy by chcieli powrotu na drzewo
I ja dostaję rozumu małpiego
Gdy cię widzę – Weroniko, jesteś taka piękna

A idąc dalej: według zasady
Zliczamy się do jednej gromady
Ssaków – i tak bywa wciąż jeszcze
Że córka krowa albo brat niedźwiedź

I te granice zdarzają się płynne
Gdy człowiek drugiemu wyda się wilkiem
I tak ku stadu baranów uciesze
Zamiast genami krzyżują się mieczem

A przecież jesteśmy podobni całkiem
W sumie… wyruchałbym małpę
Na myśl o seksie z nieludzką istotką
Czy to już zoofilia czy wciąż kazirodztwo?

I czym się różni hamburger z wołem
Od przyrządzenia babci z rosołem?
Po przyprawieniu zapewne smaczne
I oba już dawno zdają się martwe

Tak idąc dalej: kręgowce strunowce
Ryby i ptaki i kraby tak lśniące
Choć dawno dziadkowie poznali nas z lądem
To w moich plemnikach wciąż geny mam wodne

I zaraz ładny nastąpi nierząd
Krzyżuje się całe królestwo zwierząt
Tak moja ciocia by doszedł do serca
Se przez żołądek wpuściła tasiemca

A patrząc szerzej na eukarionty
To w prostej linii jest co dziesiąty
Tak z sąsiadami jak roślinami
Kochanie, jesteśmy kuzynami

I kiedy patrzę na nasze dłonie
Były maczane w pierwotnym bulionie
A wujek ciągle tęskni za czasem
Kiedy był prostym aminokwasem

I patrząc na ziemię to z tego wynika
Jesteśmy pochodną wielkiego kamyka
I może stąd są kamienne serca
Kamienne twarze kamienie w nerkach

ale wracając

Są różne spoiwa: dla jednych serc
Spoiwem są słowa dla innych gest
A naszym spoiwem odwieczny rytm
Bo tym co nas łączy są więzy krwi

Lymon Szipkowski

Lymon Szipkowski

Coraz rzadziej Szymon Lipkowski.

Wiktoria Szamotulska

Wiktoria Szamotulska

Z wykształcenia ilustratorka, w praktyce karykaturzystka. Pasjonatka namiętnie pogniecionych kartek i zaschniętego tuszu.

udostępnij:

Przeczytaj także:

narodziny narodziny narodziny
Julia Winiewska

narodziny

Dysocjacja Dysocjacja Dysocjacja
Michał Hałas

Dysocjacja

nie widzę swoich rąk, ale wiem, co robią nie widzę swoich rąk, ale wiem, co robią nie widzę swoich rąk, ale wiem, co robią
Justyna Oleksy

nie widzę swoich rąk, ale wiem, co robią

[Chcę zasadzić nasiono w popiele…] [Chcę zasadzić nasiono w popiele…] [Chcę zasadzić nasiono w popiele…]
Antonina „Toni” Jagiełło

[Chcę zasadzić nasiono w popiele…]