Zwycięski utwór zaprezentowany 20 grudnia 2025 roku podczas siódmej rundy Slamu na Długiej.
Są różne spoiwa dla różnych serc
U jednych jest droga u innych cel
Dla jednych rozmowa lub luźny seks
Dla jednych jest dotyk tak czuły – lecz!
Żadne z nich nie jest tak pewne w tym
I sprawy te mogą być zmienne w mig
A nas przewidział już gwiezdny pył
Bo naszym spoiwem są więzy krwi
Tak mało różnic jest między nami
Tak łatwo dłonie swoje splatamy
W nich linie życia utkane przodkami
Kochanie, jesteśmy kuzynami
I nie wygramy skarbie z liczbami
Gdy z pokoleniem liczbę zdwajamy
Mam więcej przodków niż ludzi przed nami
Kochanie, jesteśmy kuzynami
Bo jak inaczej ten fakt określić
Na drzewie życia wspólnej gałęzi
Gdy w dół patrzymy jesteśmy pewni
Plączą się źródła dzisiejszych gęstwin
Tak krzyżowały się nasze dziadki
Jak pokrzyżują się nasze dziatki
A wielka korona cywilizacji
Ma swój początek w piździe prababki
Więc tak żyjemy na wielkim grobie
Po którym chodził nasz wspólny przodek
Nie myśląc o tym że należymy
Z orangutanem do jednej rodziny
I choć udało się jakoś zejść z niego
Niektórzy by chcieli powrotu na drzewo
I ja dostaję rozumu małpiego
Gdy cię widzę – Weroniko, jesteś taka piękna
A idąc dalej: według zasady
Zliczamy się do jednej gromady
Ssaków – i tak bywa wciąż jeszcze
Że córka krowa albo brat niedźwiedź
I te granice zdarzają się płynne
Gdy człowiek drugiemu wyda się wilkiem
I tak ku stadu baranów uciesze
Zamiast genami krzyżują się mieczem
A przecież jesteśmy podobni całkiem
W sumie… wyruchałbym małpę
Na myśl o seksie z nieludzką istotką
Czy to już zoofilia czy wciąż kazirodztwo?
I czym się różni hamburger z wołem
Od przyrządzenia babci z rosołem?
Po przyprawieniu zapewne smaczne
I oba już dawno zdają się martwe
Tak idąc dalej: kręgowce strunowce
Ryby i ptaki i kraby tak lśniące
Choć dawno dziadkowie poznali nas z lądem
To w moich plemnikach wciąż geny mam wodne
I zaraz ładny nastąpi nierząd
Krzyżuje się całe królestwo zwierząt
Tak moja ciocia by doszedł do serca
Se przez żołądek wpuściła tasiemca
A patrząc szerzej na eukarionty
To w prostej linii jest co dziesiąty
Tak z sąsiadami jak roślinami
Kochanie, jesteśmy kuzynami
I kiedy patrzę na nasze dłonie
Były maczane w pierwotnym bulionie
A wujek ciągle tęskni za czasem
Kiedy był prostym aminokwasem
I patrząc na ziemię to z tego wynika
Jesteśmy pochodną wielkiego kamyka
I może stąd są kamienne serca
Kamienne twarze kamienie w nerkach
ale wracając
Są różne spoiwa: dla jednych serc
Spoiwem są słowa dla innych gest
A naszym spoiwem odwieczny rytm
Bo tym co nas łączy są więzy krwi