Zwycięski utwór zaprezentowany 25 lutego 2026 roku podczas kolejnej rundy Slamu na Długiej.
mojemu Dziadkowi
wpuszczam światło
przez zasłony wspomnień
i koronki w oknach domu rodzinnego
gdzie Leopold mnie wołał
z trzaskiem składając gazetę
pomiętą uściskiem wiedzy
gdzie pod brwią krzaczastą
widać było najdroższy
spośród uśmiechów
światło wpada przez moją skórę
wprost w krwioobieg
szumi w uszach jego śmiech
szumi w uszach moja krew
szumi wszystko co zostawiło po sobie
blizny
słychać ciepły głos
miękki jak puchowa pierzyna
bez której zawsze mu zimno
że radio mam dać głośniej
bo zaraz wiadomości
ten najlepszy spośród ludzi
przyniósł kiedyś do domu
wróbla
którego zwichnięte skrzydło
przypominało dziecięce marzenia
skrzywdzone nieuważnymi słowami
a ja się bałam
że wróbla ukocham nadaremno
bo kiedyś przecież odleci
Leopold czule mnie objął
w swej wierze, nadziei, miłości
przykazał
że kochać mam zawsze
mimo strachu
w ciemności
czasami nadal słyszę wołanie
że mam przyjść do ogrodu
zobaczyć jeża
odmówić do snu modlitwę
wstawać nieco wcześniej
kochać zawsze
mimo strachu
zimowym porankiem
wróbel śpiewa na moim parapecie
wspomina wiosny utracone
tęskni sobie
a ja nieśmiało otwieram okno
wpuszczam światło
w najciemniejszy fragment duszy
przynoszę wróbla do domu
i jak mnie nauczyłeś
kocham zawsze
mimo strachu