Uśmiecham się tym, którzy pójdą stąd, bym weszła w kłącza i miazgi.
Zostaje tylko tyle – to, co chciało ku górze, rozpraszam i szereguję w rzędach i piętrach. Widzę: od świateł komórek po wasze mury.
Każdej kropli – numer, rysa na tafli lodu. Uśmiecham się tym, którzy pójdą stąd.