Złotym rybkom przypisuje się bardzo krótką pamięć – sięgającą zaledwie kilku sekund wstecz – dzięki której każde okrążenie akwarium to odkrycie świata na nowo, każda muszla na dnie to fascynująca niespodzianka. Badacze już dawno ten mit obalili, ale my wciąż go przywołujemy. Czyżby aż tak pociągało nas wyobrażenie życia bez ciężaru pamięci, perspektywa istnienia, które raz po raz zaczyna się od początku?
Kwiecień zdaje się być urzeczywistnieniem tego fantazmatu. Wraca co roku z tą samą bezwstydną bezczelnością i każe nam wierzyć, że tym razem będzie inaczej. Że coś się odmieni. Że będzie lepiej. Bo przecież drzewa znów rozwijają liście – niby te same, lecz inne. Ptaki wracają – te same, lecz inne. Cykliczność, która daje nadzieję.
A Syzyf? Skazany na wieczne wtaczanie kamienia na górę, mający świadomość przewiny, kary i jej nieskończoności. Czy wieczna kara i jasna świadomość bezcelowości wykonywanej pracy zamyka go w beznadziei? Niekoniecznie. Ten u Camusa może być szczęśliwy, choć kamień stacza się w dół, Syzyf schodzi po niego, wtacza z powrotem. Może być szczęśliwy, jeśli przyjmie tę powtarzalność jako własną. Nie potraktuje jako klęski, lecz jako formę pewności swego losu.
Wiosna nie jest ucieczką od tej pętli, w jakiej toczy się ludzkie życie – jedynie wyznacza początek kolejnego okrążenia. I może właśnie na tym polega jej siła: że powtarzając się, nie traci na witalności. Jest jak nadzieja: nie potrzebuje nowości – wystarczy jej powrót.
W tym numerze zapraszamy do lektury tekstów, które – każdy na swój sposób – krążą wokół tych samych pytań: o pamięć i zapomnienie, o powtórzenie i przemianę, tożsamość i narzucaną normę, o to, czy warto wychodzić na wiosnę bez sztormiaka.
Zapraszamy Was do lektury stałych i nowych autorek i autorów. Będą z nami między innymi Stasia Budzisz i Joanna Wilengowska, Wojciech Boros, Julia Pinkosz, Agnieszka Kuna, Dominik Kasicki, Antoni Majewski i Grzegorz Fortuna jr, Ksandrine, Szymon Kamiński i Zenon Kruczyński, Dominika Wróblewska i Tymoteusz Skiba, Aleksandra Majdzińska i Vahram Mkhitarian.
Czytajcie, jak lubicie.