Rafał Szczawiński – projektant graficzny, absolwent Wydziału Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Wspólnie z żoną, Eurydyką Katą, prowadzi studio projektowe re:design. Specjalizuje się w projektowaniu książek, znaków, opakowań oraz systemów identyfikacji wizualnej. Jest autorem projektów graficznych wielu publikacji, między innymi Schronienia. Eseje na czas kryzysu (Muzeum Narodowe w Gdańsku, Gdańsk 2023), Glikl, Siedem ksiąg. Pamiętniki z lat 1691–1719 (ŻIH, Warszawa 2021) i Gdańskie ogrody (Muzeum Gdańska, Gdańsk 2018), Zbigniew Herbert, Nike, która się waha (Biblioteka Narodowa – Wydawnictwo Czysty Warsztat, Warszawa–Gdańsk 2008). Jego prace były nagradzane i wyróżniane w konkursach PTWK Najpiękniejsze Polskie Książki, a także przez Communication Arts, DNA Paris i Graphis. Poza pracą chętnie czyta literaturę fantasy, spaceruje po lesie, gra w D&D i ogląda anime.
1. Twój ulubiony kolor to?
Trudno wybrać. Generalnie lubię kolory w projektowaniu. Nawet gdy mamy do czynienia z prostym projektem, na przykład beletrystyki, kusi mnie, by umieścić w nim jakiś kolor – choćby w paginie. Gdybym jednak musiał dokonać wyboru, to wskazałbym dwa kolory: koralową czerwień oraz IKB – International Klein Blue.
2. Arial czy Times New Roman?
Tu, dla odmiany, łatwo wybrać. Times New Roman to mało wdzięczny krój pisma, dodatkowo zepsuty wszechobecnymi nadużyciami – ściąganiem, rozciąganiem, nieumiejętnością stosowania. Kojarzy mi się ze szpetotą dawnych wydawnictw uniwersyteckich, w całości przygotowywanych w MS Word. Ale to i tak lepsze niż Arial, który niby powstał do wykorzystania na ekranie, ale w istocie był sprytnym pomysłem na obejście praw autorskich do cyfrowej wersji kroju Helvetica.
3. Krój pisma, bez którego nie wyobrażasz sobie projektowania?
Futura Paula Rennera. Piękna, ponadczasowa, mająca w sobie elegancję staromodnej, monumentalnej antykwy zamkniętej w kroju bezszeryfowym i geometrycznym.
4. Czarny kwadrat na białym tle Malewicza czy No. 5, 1948 Pollocka?
Niby pytanie o historię sztuki, naprawdę jednak o to, czy wolę zimny racjonalizm czy pijaną spontaniczność. Ale to fałszywa dychotomia: założenia suprematyzmu obejmowały przecież skupienie się na czystym odczuciu w sztuce. Na dodatek Czarny kwadrat jest uznawany za pierwszy obraz nieprzedstawiający. W tym sensie Pollock kontynuuje to, co rozpoczął Malewicz – i więcej ich łączy, niż dzieli.
Podobnie jest w wypadku twórczości graficznej – ma ona w sobie wiele zarówno z racjonalizmu (inaczej nie dałoby się stworzyć czytelnej, dobrze przekazującej swą treść książki), jak i ze spontaniczności. Graficy bowiem często dokonują pewnych projektowych decyzji nie dlatego, że mają one sens czy coś optymalizują, ale dlatego, że to po prostu ich zdaniem dobrze wygląda.
Złośliwie więc odpowiem: moim ulubionym obrazem jest Astronom Jana Vermeera, wiszący w Luwrze – w muzeum, w którym raczej nie uświadczymy sztuki XX wieku.
5. Osoby, które miały na ciebie największy wpływ?
Inspiracją i osobą mającą na mnie największy wpływ jest moja żona, Eurydyka. Pracujemy razem i często polegam na niej, kiedy moje własne umiejętności i wena się kończą. Prawda jest też taka, że to ona częściej robi projekty książek w naszym dwuosobowym studiu. Natomiast w podejściu do projektowania największy wpływ wywarł na mnie zapewne Janusz Górski – wykładowca gdańskiej ASP i projektant, który uczył nas, że projekt ma mieć funkcję służebną wobec treści i czytelności książki.
6. Najlepsza rada, jaką dostałeś?
„Trzeba umieć utrzymać w głowie dwie myśli jednocześnie”. Albo – bardziej kolokwialnie i obrazowo: „Trzeba umieć iść i żuć gumę”. Ta prosta rada pomaga zachować umiar w stosowaniu swojego szczególnego, ograniczonego punktu widzenia.
7. Co wzbudza twój podziw?
Bardziej niż prace projektowe w świecie wizualnym mój podziw budzą dzieła sztuki, w których warsztat artysty wznosi sztukę do doświadczenia prawdziwie transcendentnego. Niedawno byłem na wystawie późnych prac Henriego Matisse’a i to było prawdziwe przeżycie.
8. Od czego lubisz zacząć dzień?
Od zorientowania się, czy jeszcze można pospać albo chociaż godzinę poleżeć – bo dzieci nie muszą iść do szkoły, dorośli do pracy i po prostu nic nie trzeba. Na pewno nie zaczynam dnia od: joggingu, jogi, rysowania w szkicowniku i innych takich. Nie mam niezbędnej do tego siły woli.
9. A od czego zaczynasz projektowanie?
Od pomyślenia. To niezbędny etap, a czasami jakby pomijany. Jestem zdania, że projekt graficzny zawsze musi być podparty pomysłem, który wspomaga treść, odpowiada na nią, wzmacnia ją. Chociaż…
10. Czytasz książkę, którą masz zaprojektować?
W całości – bardzo rzadko. Oczywiście muszę wiedzieć, o czym jest dana publikacja, jaką mniej więcej ma treść, przesłanie, klimat. Ale czytać od deski do deski? Najczęściej byłoby to niepraktyczne, gdyż pracuję z tekstami specjalistycznymi, naukowymi i bardzo długimi. W całości czytam beletrystykę lub teksty po prostu szczególnie interesujące.
11. Jak dużo miejsca w twoim życiu zajmuje praca?
Dużo. Myślę, że to problem wielu osób – równowaga między pracą a życiem jest zaburzona. I wcale nie pomaga to, że praca jest czasami przyjemna i satysfakcjonująca.
12. Zaprojektowana przez ciebie książka, z której jesteś najbardziej dumny?
Ta następna. Lubię myśleć, że najlepsze projekty są jeszcze przede mną. A z tych książek, które jako studio re:design mamy już za sobą, to Ogrody gdańskie. Miłe, różowe, nieco retro, z przyjemnym tematem i przyjemnym w dotyku papierem.
13. Co według ciebie sprawia, że projekt książkowy jest udany?
Najważniejsza dla mnie jest zawsze odpowiedź na treść książki. Projekt może ją odzwierciedlać, może też stać do niej w pewnej opozycji (na przykład być modernistycznym projektem do katalogu sztuki dawnej), ale nigdy nie powinien być wobec niej obojętny. Drugą kwestią jest czytelność: jeśli projekt sprawia, że tekst jest za mały, ma nieczytelną hierarchię lub jego część ginie w grzbiecie albo na obciętym marginesie, to trudno to uzasadnić.
14. Co najbardziej lubisz w zawodzie projektanta graficznego? A co najmniej?
Najbardziej lubię otwierać paczki z nowymi książkami, które przyszły z drukarni, lub widzieć zaprojekowaną przez siebie identyfikację graficzną, która funkcjonuje już w danej przestrzeni.
Najmniej lubię media „antyspołecznościowe” i konkursy graficzne. Te pierwsze są częścią naszego technologicznego zniewolenia przez kilka wrednych amerykańskich korporacji, będących siłą destrukcyjną, prowadzącą do erozji więzi międzyludzkich, eskalacji napięć i konfliktów oraz do rozpadu fundamentów społecznych. Ale jakoś się tak przyjęło, że projektant powinien w tychże antyspołecznościowych mediach być obecny.
A co do konkursów: też jakoś tak się przyjęło, że grafik powinien być nagradzany, że to ważne, by być „multidyscyplinarnym i nagradzanym studiem”. Ale mam wrażenie, że wiele dobrego z tych konkursów nie wynika, że czasami myśl o nich zaczyna dominować nad dobrem samego projektu, relacją między formą a treścią i szacunkiem dla odbiorcy.
15. W projektowaniu stawiasz na szaleństwo czy minimalizm?
W projektowaniu kieruję się dwiema zasadami. Po pierwsze, forma powinna wynikać z treści – wspierać ją, podkreślać i wzmacniać jej przekaz. Po drugie, jest miejsce na rule of cool: jeśli jakiś pomysł graficzny jest naprawdę świetny, czasem warto po niego sięgnąć, nawet jeśli trudno go w pełni uzasadnić. Nie może to jednak pozostawać w sprzeczności z pierwszą zasadą. Najlepsze projekty powstają wtedy, gdy oba podejścia się spotykają – atrakcyjna forma nie tylko przyciąga uwagę, ale także wzmacnia przekaz.
16. Co cię inspiruje?
Wszystko: książki, filmy, muzyka. Piękno samych liter i kroje pisma. Gdy kupimy licencję na coś nowego, to nie mogę się doczekać, kiedy wreszcie tego użyjemy. Inspiruje mnie też sztuka, którą uwielbiam odwiedzać w muzeach. I, rzecz jasna – cudze projekty!
17. Co ładuje twoje baterie?
Robienie dosłownie czegokolwiek, co nie jest pracą. Czytanie, jazda na rowerze, wycieczka w miłe miejsce, granie w RPG. Z drugiej strony czasem najwięcej energii daje mi obcowanie ze sztuką lub cudzą pracą, zobaczenie czegoś, co stworzył ktoś inny i co powoduje przemożną chęć stworzenia czegoś samemu.
18. Ostatnio przeczytana przez ciebie książka?
Książka Philipa Pullmana His Dark Materials, po którą sięgnąłem z sentymentu, bo zdążyłem już ją zapomnieć, a swego czasu bardzo mi się podobała. W książkach szukam rozrywki i eskapizmu, ale też zachwytu i – najchętniej, choć to trudno znaleźć – wzruszenia.
19. Twoje mocne strony to?
Nie mi to oceniać. Po prostu lubię to, co robię, i staram się to robić dobrze.
20. Największa zawodowa ambicja?
Większość naszych projektów to książki wydawane w niewielkich nakładach. Marzy mi się jednak stworzenie czegoś naprawdę wszechobecnego – czegoś, co trafiłoby do tysięcy domów. Na razie kryterium to w dużej mierze spełnia zaprojektowane przez nas logo, które można zobaczyć na sopockich śmieciarkach i śmietnikach. Miło jest pomyśleć, że nawet na takim plastikowym pojemniku na odpady, w którym znajduje się coś niekoniecznie ładnie pachnącego, znalazło się miejsce na kawałek graficznej twórczości.